Zwykły rower przerobiłem na elektryczny

Nigdy nie myślałem, że kiedyś przyjdzie taki moment, w którym jazda na zwykłym rowerze zacznie mnie męczyć pod względem fizycznym. Zawsze wydawało mi się, że kondycyjnie jestem wręcz stworzony do tego rodzaju aktywności fizycznej. Odkąd pamiętam to jeżdżę na rowerze gdzie tylko się da. Jazdę na rowerze traktuję jako sposób na przemieszczanie się a nie tylko jako sport uprawiany rekreacyjnie. Dlatego właśnie postanowiłem przerobić swój zwykły rower na rower z napędem elektrycznym.

Zamontowanie silnika elektrycznego zajęło mi dwa dni

silnik elektryczny do roweruKażdego dnia na swoim rowerze robiłem kilkadziesiąt kilometrów. Dojeżdżałem nim codziennie do pracy i z powrotem, jeździłem nim na zakupy i w ogóle korzystałem z roweru zamiast z samochodu. Uważam, że to najlepszy i najzdrowszy środek transportu jaki można sobie tylko zafundować. A co najważniejsze – jazda na rowerze jest całkowicie darmowa. Dlatego każdego miesiąca oszczędzałem w ten sposób sporo pieniędzy. No i właśnie kilka tygodni temu zauważyłem, że coraz trudniej mi pokonywać takie dalekie dystanse. Policzyłem, że tygodniowo robię na rowerze nawet czterysta kilometrów. I wówczas właśnie postanowiłem, że kupię sobie nowy silnik elektryczny do roweru i przerobię swój rower na taki z napędem elektrycznym. Pomysł od początku wydawał mi się genialny. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Kupiłem najlepszy z dostępnych na rynku silników. Mogłem sobie pozwolić na taką inwestycję, bo dzięki temu nadal będę mógł jeździć za darmo. Wybrałem taki silnik, który pozwala przejechać do stu kilometrów na jednym ładowaniu. Wiedziałem, że taki dystans jest dla mnie zupełnie wystarczający. Jako, że znam się też na majsterkowaniu przy rowerach to wszystko sobie przerobiłem samodzielnie. Prace zajęły mi dwa dni, bo trzeba się było trochę nakombinować z podłączeniem silnika do kółek zębatych. Kiedy skończyłem to byłem z siebie naprawdę dumny. Sam przerobiłem sobie swój środek transportu z oszczędnego na jeszcze bardziej oszczędny. Bo teraz oprócz pieniędzy będę mógł też oszczędzić swoje siły, których zaczęło mi już brakować.

Przerobienie tradycyjnego roweru napędzanego siłą moich mięśni na rower elektryczny zajęło mi niespełna dwa dni. W tym czasie praktycznie nie wychodziłem z garażu. W tym czasie zrobiłem sobie porządną maszynę z całkiem niezłym przyśpieszeniem. Zainwestowałem w naprawdę porządny silnik i bardzo pojemne baterie elektryczne. Dzięki energooszczędności silnika i dobrym bateriom mogę przejechać na jednym ładowaniu nawet sto kilometrów. To naprawdę dobry wyczyn jak na rower z takim napędem.