Księgowa potrafi uratować życie

Prowadzenie firmy to jedna z najlepszych rzeczy jakie spotkały mnie w moim dotychczasowym życiu. Chociaż „spotkały mnie” to nie jest chyba jednak najlepsze określenie. Sam dążyłem do tego by móc zajmować się tym czym się zajmuję, więc można powiedzieć, że tak jak los wyciągnął do mnie rękę, tak ja tej ręki nigdy od niego nie odsuwałem. Ale żeby tej ręki nie odsuwać, potrzebne było dużo samozaparcia i silnej woli. I mimo, że bywały momenty gdy miałem wszystkiego dość, to nigdy się nie poddałem i dziś jestem szczęśliwy.

Moja norweska księgowa

księgowa w NorwegiiJako, że działalność otworzyłem na terenie Norwegii, z początku spotykało mnie więcej rozczarowań i kłopotów niż rzeczy, które oznaczały dla mnie coś pozytywnego. Ten kraj bowiem, poza bardzo dobrą koniunkturą oraz silną gospodarką, co w konsekwencji oznacza dla zaangażowanego przedsiębiorcy wysokie zarobki, ma też niesamowicie rozbudową strefę biurokracji. Zastanawiam się czy słowo „niesamowicie”, jest dobrym określeniem, bo o ile tamtejsza biurokracja robi wrażenie, to nie jest to w żadnym wypadku wrażenie pozytywne. Szczerze mówiąc, gdy tylko zorientowałem się jak wiele kwestii musi zostać uregulowane, żeby moja działalność w pełni zgodnie z prawem uczestniczyła w życiu Norwegów, pomyślałem, że popełniłem spory błąd wchodząc na ten rynek. Szybko przekalkulowałem jednak kilka spraw związanych z finansami i doszedłem do wniosku, że jeżeli wszystko będzie szło po mojej myśli, to spokojnie będę w stanie zatrudnić do pomocy z tymi kwestiami kolejnego pracownika – najlepiej tubylca. O tak, księgowa w Norwegii jest osobą absolutnie konieczną do tego, by firma stała na nogach. Jestem bardzo wdzięczny i zarazem pełen podziwu dla ludzi, którzy wybrali ten zawód właśnie w tym kraju. O ile jest dla mnie zrozumiałe, że są to ludzie wykształceni w tym fachu, to na moje oko poziom rozwinięcia biurokracji w krajach skandynawskich jest na tyle wysoki, że należy im się dodatkowy szacunek. I ja ten szacunek wyrażam – wypłacając mojej pracownicy co miesiąc kwotę wyraźnie wyższą od średnich zarobków w tym zawodzie.

Praca poza granicami domu, ma swoje plusy i minusy. Do plusów na pewno zaliczę o wiele większe pieniądze, które moja firma wypracowuje co miesiąc w porównaniu do tego, co zarabiałem w Polsce. Dodatkowo lubię miejsce, w którym aktualnie mieszkam, czuję się tu komfortowo, nie mogę narzekać na nic. Jeżeli jednak komuś wydaje się, że w Polsce biurokracja rozwinięta jest do zbyt wysokiego poziomu – jak najbardziej przyznam mu rację. Ale przyjazd tutaj mógłby go zdołować jeszcze bardziej.