BAZA-FIRM-POLSKICH.pl
 
 

Firmy budowlane w Polsce

Czy polskie budownictwo ma się dobrze? Czy szykują się kłopoty w branży? 

Dobra sprzedaż nowych mieszkań oraz utrzymujące się na stałym poziomie zapotrzebowanie na biura, hale magazynowe i produkcyjne to chyba jedyne pozytywy działalności całej branży budowlano-montażowej, dla której wcześniejsze prognozy przewidywały kilkuprocentowy wzrost. Dane GUS z pierwszego półrocza 2016 r. niestety wskazują na spadek wartości produkcji, która była niższa o 11,9% w stosunku do zeszłego roku:

Branża budowlano-montażowa

I półrocze 2015 r.

w mln zł

I półrocze 2016 r.

w mln zł

Budownictwo ogółem

32710

28607

Budowa budynków

11683

10646

Budowa obiektów inżynierii lądowej i wodnej

11320

9326

Roboty budowlane specjalistyczne

9707

8635

Dane źródłowe: GUS Biuletyn Statystyczny Nr 6/2016 – dotyczą przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób.

Z pewnością powyższe dane nie napawają optymizmem, tym bardziej że dotyczy to ponad 230 tysięcy firm, których działalność tworzy 7 – 8 procent polskiego PKB. Spadające inwestycje przedsiębiorstw z innych działów gospodarki spowodowane niepewnością i brakiem nowych środków unijnych oraz przede wszystkim brak zamówień publicznych, w szczególności dotyczących budownictwa kolejowego i drogowego, mają tu istotne przełożenie na niekorzystny trend w produkcji budowlano-montażowej. Do prawie 800 tysięcy pracujących w branży budowlanej powoli zaczyna docierać, że spadająca koniunktura budowlana może mieć również istotny wpływ na ich codzienne funkcjonowanie. Dotychczas niektóre firmy budowlane w Polsce decydowały się na obniżanie cen robót montażowo-budowlanych w walce o każdego klienta i z myślą przetrwania do czasu poprawy koniunktury utrzymują pełny stan załogi pracowniczej poprzez podniesienie wynagrodzeń. Wyższe koszty zatrudnienia i do tego dość znaczne opóźnienia w płatnościach za wykonane roboty mówią same za siebie. Spoglądając na wszystkie zagrożenia występujące w I półroczu i ich permanentną obecność w drugim, nie będą dziwić zwolnienia grupowe i – miejmy nadzieję, że w małym stopniu – bankructwa (prawie 40 proc. firm nie osiągnęło jeszcze zysku). Pierwszy niepokojący sygnał wyszedł z Grupy Skanska, która planuje zwolnienia na poziomie około 1100 pracowników z prawie siedmiu tysięcy pracujących, tłumacząc swą decyzję spadkiem ilości pozyskiwanych zleceń i zmniejszeniem rentowności podpisanych umów.    

Czy branżowy pesymizm ma uzasadnienie?

Zgodnie z danymi badań koniunktury, jakie prowadzi GUS, wynika, że wśród przedsiębiorców budowlanych utrzymuje się „niekorzystna ocena portfela zamówień, produkcji budowlano-montażowej i sytuacji finansowej”. Ponadto przedstawiane przewidywania nie pozwalają na sformułowanie optymistycznej perspektywy na najbliższe miesiące i być może w nadchodzącym roku. Z pewnością wspomniany wcześniej brak silniejszego wzrostu inwestycji prywatnych i przetargów publicznych ma tu istotne znaczenie. Według wielu ekonomistów populistyczne programy wdrażane i planowane przez nową władzę w Polsce nie pozwolą na większe wydatki inwestycyjne. Tym samym – nie ma co liczyć na dynamiczny rozwój branży budowlano-montażowej. W takiej sytuacji muszą się odnaleźć wszystkie działające w tym sektorze gospodarki firmy. Nierzadko, jak to wcześniej bywało w przypadku ewentualnych przetargów, podejmowane decyzje w postaci oferowania przypadkowych cen mogą stworzyć niebezpieczną wręcz sytuację nawet dla dużych firm. Tym bardziej, gdy w optymistycznym wariancie pojawią się szerokim strumieniem nowe zlecenia inwestycyjne, zazwyczaj dochodzi do wzrostu cen materiałów budowlanych i skumulowanie niebezpiecznych czynników może doprowadzić do niekontrolowanego kryzysu w branży.

Czy na pewno grozi nam kryzys?

Oczywiście powyższy czarny scenariusz nie musi mieć miejsca. I na pewno szefowie firm wiedzą, co robią, inwestując w wykwalifikowaną kadrę pracowniczą. Jednak w wielu krajach Unii Europejskiej branża budowlana wyszła z kłopotów i oczekiwane są dalsze wzrosty produkcji budowlano-montażowej, a tym samym poprawia się więc popyt na wysoko wykwalifikowanych pracowników z Polski. Kuszenie wysokimi zarobkami z pewnością przełoży się na ich wyjazd, a polskim firmom skomplikuje i tak już niełatwą sytuację. Zdecydowana poprawa polskiego rynku pracy w branży budowlano-montażowej będzie przede wszystkim sprzyjać zahamowaniu odpływu dobrych fachowców oraz ograniczeniu liczby przedsiębiorstw działających na rynku. Mówiąc krótko: firmy, które na czas nie dostosują się do wymogów w tym zakresie, będą zmuszone do likwidacji działalności lub szukania alternatywnych rozwiązań. Tym samym może to paradoksalnie uzdrowić branżę i przełożyć się na wzrost opłacalności oraz powrót do prawidłowego funkcjonowania pod warunkiem uruchomienia wielu nowych i dużych inwestycji. Niestety dla inwestorów będzie się to już wiązało z wyższymi cenami usług. Kilka polskich firm, wykorzystując wzrost koniunktury za granicą, stara się tam o kontrakty. I słusznie, ponieważ może to być świetne koło ratunkowe. Przykładem jest Budimex, który na Litwie będzie budował spalarnię.